Oto nowa Lancia Stratos
Bez wątpienia jednym z bardziej niesamowitych samochodów lat 70-tych była Lancia Stratos. Awangardowa sylwetka w połączeniu z jednostką napędową z Ferrari Dino dawała nieziemską wręcz frajdę z jazdy. Dzisiaj spokojnie możemy mówić o legendzie Stratosa, która podsycana jest faktem, iż wyprodukowano jedynie 492 auta drogowe. Tym bardziej przyjemnie jest mi ogłosić, że już w listopadzie roku 2010 pokazany zostanie sukcesor.

Z klasycznym Stratosem wiąże się dosyć zabawna historia. Autorem projektu jest włoskie Bertone, które pod koniec lat 60-tych nie miało za dużo gotówki. Ponieważ jednak firma uparła się, że chce zrealizować pomysł na samochód sportowy, jedynym wyjściem okazał się kredyt. Za pieniądze otrzymane od banku udało się stworzyć koncept, który pokazano podczas turyńskiego salonu samochodowego w roku 1970. W rok później projekt o nazwie Stratos został zauważony przez Lancię. Włoska marka zdecydowała się stworzyć na bazie tego auta rajdówki. W tamtym czasie jednak rajdówkami mogły zostać tylko auta, które zostały wyprodukowane w wersji cywilnej w ilości co najmniej pięciuset sztuk. Wymóg licencyjny postanowiono zatem niezwłocznie zrealizować i pierwsze auto zjechało z taśmy produkcyjnej w roku 1973. Historia jest zatem o tyle śmieszna, że drogowy Stratos jest jedynie skutkiem ubocznym rajdówki.

Jeżeli chodzi o rajdową wersję Stratosa, to odniosła ona naprawdę potężny sukces. Samochód królował na wszystkich rajdach Europy i w efekcie stał się obiektem westchnień wielu fanów motoryzacji. Do dzisiaj specjaliści podkreślają, że przyczyn zwycięstw należy doszukiwać się w budowie Lanci. Stalowa konstrukcja klatkowa z tylną ramą sprawiła, że kierowca dysponował idealnym rozkładem mas. Co więcej, Bertone wyposażyło Stratosa w 2,4-litrową V-szóstkę z Ferrari Dino. Świetna jednostka już w wersji cywilnej dawała 190 koni mechanicznych. Modele rajdowe rozwijały natomiast od 280 do nawet 560-koni. Moc taka sprawiła, że auto było potwornie szybkie.

Jak łatwo policzyć, od moment zamknięcia produkcji supersamochodu Lanci minęło niemalże czterdzieści lat. Ponieważ do tej pory nie pojawiły się żadne informacje o pracach nad sukcesorem, świat motoryzacyjny zrozumiał, że dalsze oczekiwanie raczej nie ma sensu. Ci którzy jednak nie stracili wiary w powrót Stratosa, mogą sobie pogratulować. W tym miesiącu pokazane zostały zdjęcia auta, które przechodzi ostateczne testy.

Historia odrodzenia się idei legendarnej Lanci bez wątpienia jest wyjątkowa. Auto zostało bowiem opracowane na prywatne życzenie niemieckiego multimilionera Michaela Stoschecka. Właściciel firmy Brose KG przygotował na ten cel całą furę gotówki, a zadanie zdecydował się powierzyć Pininfarinie. Renoma marki sprawia, że następca Stratosa bez wątpienia będzie autem zapierającym dech w piersiach.

Kreśleniem linii nowej karoserii zajął się Jason Castriota. O jego profesjonalizmie niech świadczy chociażby fakt, że obecnie zajmuje się kreowaniem pojazdów marki SAAB. Wprawna ręka projektanta sprawiła, że nowy Stratos bardzo wyraźnie odnosi się do swojego poprzednika. Karoseria jest zatem kanciasta, awangardowa i bardzo sportowa. Nikt nie powinien mieć wątpliwości, że bogata tradycja supersamochodu Lanci nie została zbezczeszczona przez ten projekt.

Pininfarina zadbała o to, aby każdy z elementów karoserii został wykonany z włókna węglowego. Dzięki temu auto ma być niezwykle lekkie. W kuluarach mówi się o tym, że stosunek mocy do wagi może wynosić nawet 364 konie na tonę. Wynik jest zatem niesamowity. Co więcej, odpowiednie dopracowanie elementów karoserii i podwozia sprawiło, że rozkład mas wynosi idealne 50:50.

Za fotel kierowcy i pasażera trafić ma 4.3-litrowy silnik V8. Fani włoskiej motoryzacji znają już tą konstrukcję. Została ona wykorzystana chociażby w Ferrari 430. Agregat zapewnia 483 konie mechaniczne oraz potężny moment obrotowy na poziomie 465 Nm. Wartości takie wystarczyły F430 do osiągnięcia pierwszej setki już w 4 sekundy. Ponieważ Stratos ma być bardzo lekki, czas ten z pewnością zostanie znacznie skrócony.

Następca włoskiej legendy zostanie pokazany w listopadzie we Francji. Na razie nie wiadomo czy pojazd otrzyma zgodę Lanci i będzie mógł posługiwać się logiem marki. Jeżeli tak się nie stanie, funkcjonować będzie wyłącznie nazwa Stratos. O produkcji wiadomo na razie tyle, że na pewno powstanie jeden egzemplarz. Auto odbierze Michael Stoscheck. Gdyby nawet Pininfarina zdecydowała się na szerszą produkcję, ponoć nie przekroczy ona ilości 25-ciu sztuk.

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że połączenie słów supersamochód i Włochy sprawia, że z góry pewna jest zabawa i masa emocji. Najwyraźniej recepta sprawdziła się po raz kolejny i to nawet pomimo elementu niemieckiego. Dzięki temu, że nowy Stratos wyraźnie odnosi się do poprzednika, zdobędzie zwolenników zarówno wśród osób starszych, jak i młodszych. Bardzo limitowana produkcja ponownie sprawi jednak, że samochód w warunkach naturalnych zobaczy jedynie garstka ludzi. Szkoda, naprawdę szkoda.

Kreator www - przetestuj za darmo